FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 
 
 Pierwsze malowanie motipem - Auburn i następne ... Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
promens
User



Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 533
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:32, 01 Mar 2017 Powrót do góry

Ford Galaxie 500
Matchbox i IXO

Dziś nowa relacja – tym razem o modelach Ford Galaxie 500 z lat 1965 i 1966.

Ford Galaxie 500 z 1965 roku – produkcji Matchbox - ten modelik bardzo chciałem mieć bardzo dawno. Ściśle od czasów szkolnych - mówimy o początku lat 70-tych. Nie wiem u kogo go pierwszy raz go zobaczyłem, prawdopodobnie u któregoś z zamożnych kolegów.


Image

/ źródło – Internet /

Ja takiego nie miałem i nawet nie odważyłbym się poprosić o niego swoich Rodziców. Sądziłem, że musi być bardzo drogi, a w sklepach go nie było. Był produktem z Zachodu – czymś w rodzaju artefaktu z księżyca. Dużo później dowiedziałem się, że takie modele Matchbox bywały w Pewex-ie – dla tych którzy mogli legalnie wykazać się posiadaniem dolarów (wtedy jeszcze trzeba było wykazać się legalnym źródłem posiadania obcej waluty, później waluta mogła pochodzić też z nielegalnego źródła. Nawet komunistom ich własna „legalność” też zaczęła przeszkadzać).

Dlaczego mnie tak wtedy zachwycił – nie wiem, ale do dzisiaj lubię tę epokę i styl amerykańskich samochodów.
Później, kiedy już mógłbym się na zakup tego modelika zdobyć, zdążyłem przestawić się na skalę 43. Modelik bywał dostępny tylko w zakupie prywatnym i wciąż za duże, moim zdaniem niwspółmiernie duże pieniądze. W efekcie nigdy go nie miałem.
Z jakiegoś źródła (kupiłem za grosze lub dostałem jako złom) mam jednak od końca lat 80tych coś co było w zasadzie złomem tego modelu. Był bez kół, z połamanymi szybami i całkowicie obdrapany. Nie pamiętam, kiedy spróbowałem go reanimować. Prawdopodobnie na początku lat 90tych.

Próbowałem dorobić mu szybki z celuloidu i pomalować. Dobrałem też zastępcze koła. Oczywiście usunąłem „koguta”. Unikam modeli samochodów „funkcyjnych”. Jak widać na zdjęciu – efekt mojej pracy był marny.

Image

Zarówno dorobienie szybek z celuloidu jak i malowanie Humbrolem wyszło bardzo kiepsko. Dostęp do materiałów i technologii miałem więcej niż słaby. Nie da się porównać z obecnym zaopatrzeniem. Teraz jest wszystko, wtedy trzeba było być specjalistą, żeby wiedzieć, co trzeba gdzieś przez prywatne kontakty lub komisy kupić. Najczęściej za cenę, której kieszeń hobbysty też nie wytrzymywała. Dużo taniej wyszłoby kupienie w komisie fabrycznie nowego Matchboxa.

Stosunkowo niedawno w serii samochodów policyjnych ukazał się model Ford Galaxie 500 z 1966 roku.

Image

Nie jest identyczny, ale bardzo podobny. Natychmiast podjąłem decyzję – zrobię go sobie na „mojego” Matchbox’a ale w skali 43. No a do kompletu trzeba przyzwoicie odrestaurować „małego” Matchbox’a.

Restauracja w moim wykonaniu oznaczała zrobienie nowego „oszklenia” i pomalowania na kolor pamiętany z dzieciństwa – czerwony. Strażackie oznaczenia nie zostały przywrócone, bo awersja do „funkcyjnych” w kolekcji nie znikła.
Wpadłem na (jak mi się wydaje) sprytny sposób dorobienia okien. Zamiast dorabiać szyby wyciąłem z grubego przezroczystego plexi klocek, który w całości wypełnił wnętrze. Efekt wyszedł świetny. „Szyby” prześwitują i widać wnętrze. Niestety na fotografiach nie udaje mi się tego pokazać. Światło na fotografiach odbija się i pokazuje powierzchnię, jakby była matowa i mleczna. A jest bezbarwna i całkowicie przejrzysta.
Model pomalowany czerwonym Motipem prezentuje się nieźle.

Image

Teraz przyszła kolej na model w skali 43.
Model sprawił mi dużo trudności. Głównym powodem był fakt, że tylko dół nadwozia był z metalu. Góra – wraz z ramkami okien – jest z plastiku.

Image

Szyby na szczęście osobno, ale ramki okien są niezwykle delikatne.


Image

Problem w tym, że tak jak wcześniej pisałem – nie mam opanowanej technologii malowania plastiku.
Nauczony wcześniejszymi doświadczeniami (patrz – wpis o modelu Rover) – poszukałem podkładu do plastiku. Jest i drogi Motip i dużo tańszy Novol. Oba wyłącznie przez Internet. Sklep Feu Wert powiedział mi, że owszem mogą sprowadzić mi podkład Motip, ale dostawy mają co najwyżej raz w miesiącu …
Nie znalazłem złych ocen Novol, więc kupiłem Novol – przez Internet oczywiście.

I niestety kicha. Wynik fatalny. Nie wiem czy poniższe zdjęcie to oddaje, ale lakier Motip układał się na tym podkładzie, jakbym malował wodną farbą powierzchnię pokrytą tłuszczem. Miejscami były plamy w ogóle nie pomalowane.



Image

A malowanie przebiegło następująco:
czyszczenie i odtłuszczanie benzyną ekstrakcyjną,
malowanie podkładem do plastiku Novol
po 24 godzinach podkład Motip,
po kolejnych 24 godzinach czerwony Motip. Miały być 2 warstwy, ale nie miało to już sensu.

Zmyłem wszystko płynem hamulcowym. Na szczęście bez kłopotu, tyle, że ramka przedniej szyby mi pękła i potem musiałem ją sprytnie doklejać.

Zacząłem szukać, czemu z tym podkładem to się tak dzieje. Nikt nie opisał takiego efektu, ale na blogach motoryzacyjnych – gdzie opisywano malowanie plastikowych elementów nadwozia (zderzaki, lusterka) znalazłem, że podkład do plastiku odparowuje. Że farbę trzeba kłaść od razu, a nie czekać 24 godziny na wyschnięcie. Bo w międzyczasie odparowuje składnik, który odpowiada za dobre położenie farby na plastik.

Więc zrobiłem w ten sposób. Całe malowanie jednego wieczoru. Kolejne warstwy w odstępie 20 minut. Udało się, chociaż dach – mimo położenia dodatkowej warstwy bezbarwnego Motip był raczej matowy. Pomogło dopiero pomalowanie sidoluxem.

Niemniej wszystkim zainteresowanym podkład do plastiku Novol zdecydowanie odradzam.

Poniżej efekt końcowy. Od razu wyjaśniam – wszystkie listwy i elementy chromowe zrobione samoprzylepną folią metaliczną do wentylacji.


Image


Image


Image


Image


Image


Image


Image

Pozdrawiam cierpliwych czytelników.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
psotec
User



Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 496
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Tczew

PostWysłany: Śro 18:48, 01 Mar 2017 Powrót do góry

Bardzo fajny projekt i efekt końcowy.
W swoim czasie też przymierzałem się do konwersji, coś mi się wydaje, że mnie natchnąłeś Wink


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
promens
User



Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 533
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:08, 02 Mar 2017 Powrót do góry

To życzę powodzenia, trzymam kciuki i czekam na opis Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
emer
User



Dołączył: 20 Paź 2012
Posty: 1347
Przeczytał: 53 tematy

Pomógł: 31 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 9:36, 02 Mar 2017 Powrót do góry

I pouczający, bo oparty na własnym doświadczeniu i dokładny opis. Na pewno wiele osób na tym skorzysta i nie powieli błędów. Fajny pomysł z klockiem zamiast szyb do Matchboxa.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
promens
User



Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 533
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:56, 01 Cze 2017 Powrót do góry

Ferrari Dino

Od kilku lat poszukuję najczęściej tych modeli w skali 43, które kiedyś miałem albo w innej skali, albo dużo gorzej zrobione.
Już od dosyć dawna mam np. w skali 43 prawie wszystkie modele zabytkowych samochodów, jakie kiedyś wypuściła Estetyka jak np. Bugatii35, Bugatti 41, Isotta Fraschini itp. Zresztą przy okazji odkryłem, że to też były kopie – najczęściej francuskie firmy Huilor.
Może kiedyś zamieszczę ich zdjęcia, ale dziś nie o tym.

W 1980 roku zdarzyło mi się być w Brukseli. Młodszym kolegom trudno sobie wyobrazić tamte realia. Ogólnie dysproporcja zamożności. Co tu dużo mówić, z punktu widzenia nawet biednego Belga byłem nędzarzem. Z drugiej strony realia „modelarskie” – skala 43 prawie nie istniała w handlu nawet tam. Ładnych modeli było dość dużo, ale nie w skali 43. Najczęściej ich ceny były dla mnie kosmiczne – na poziomie 30% mojego utrzymania miesięcznego, jako studenta w Polsce .
Koniecznie jednak chciałem sobie coś kupić, bo w Polsce w tym czasie nie było zupełnie nic z tej kategorii. Tak przynajmniej wtedy myślałem.
Z pewnej desperacji kupiłem sobie m.in. względnie tanie 2 modeliki IMAI – tak naprawdę bezskalowe – do sklejania – Ferrari Dino oraz Maserati Bora.

Zakup był „w ciemno” – pudełka były zaklejone i tak naprawdę nie wiedziałem, co było w środku.
Zachowałem sobie fragmenty pudełka, na których widać, na podstawie czego musiałem podjąć decyzję o zakupie.


Image


Modeliki okazały się bardzo marne. Moje wykonawstwo nie poprawiło ich, szczególnie w zakresie malowania. W modelikach dorobiłem szybki, które w oryginalnym modelu w ogóle nie były przewidziane (sic!).


Image

Czasy się zmieniają, na eBay zaczęły się pojawiać modele Ferrari Dino. Chciałem sobie taki sprawić, ale już we właściwej skali. Znalazłem kilka różnego wykonania, bardzo różniące się jakością i wiernością do oryginału. Np. Dinky jest dość marnie wykonany. Vitesse jest bardzo drogi i trudny do zdobycia, a w dodatku ma rajdowe oznaczenia (dla mnie to wada).
Modelik IXO z serii Ferrari jest ładnie wykonany, ma jednak inną wadę – nie ma dachu.


Image


Image

Dla mnie to duża wada. Bryła modelu jest wtedy zdeformowana i w dodatku mniej przypomina on ten mój modelik IMAI



Image


Jednak postanowiłem modelik kupić i sobie ten dach dorobić. „Wystrugałem” go sobie z kawałka plastiku i udało mi się dość dobrze dobrać odcień żółtej farby. Zależało mi, żeby modelik wyglądał, jakby dach miał stały, a nie zdejmowany, jak to jest w modelu Dinky, gdzie dach jest czarny.

Wynik szałowy nie jest, ale mniej więcej osiągnąłem, co chciałem. Żałuję tylko, że modelik nie był czerwony.



Image



Image



Image



Image



Image



Image


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez promens dnia Czw 23:00, 01 Cze 2017, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Piotrek_EPKK
User



Dołączył: 03 Gru 2009
Posty: 4379
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 168 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Sob 22:29, 03 Cze 2017 Powrót do góry

Wyszło to bardzo dobrze Wink Ogólnie fajna, ciekawa historia z epoki, z epilogiem w czasach współczesnych. Ten stary modelik (zabawka) też ciekawy i fajny, a przynajmniej dla mnie! Miło się czyta Twoje relacje.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
promens
User



Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 533
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:28, 03 Cze 2017 Powrót do góry

Dzięki.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
promens
User



Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 533
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:10, 06 Cze 2018 Powrót do góry

Fiat 126p z KAPu

Montaż felg 126 el oraz zderzaków Personal/Komfort z fabryczki RAT Project bardzo upodobnił KAP-owego malucha do mojego, którym jeździłem w latach 1991-95:


Image



Image


Image

Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
promens
User



Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 533
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:42, 22 Cze 2018 Powrót do góry

2018-05 Mercedes W116

W zasadzie od dawna chciałem mieć modelik Mercedesa W116. Widywałem ich sporo. Te samochody jednak dość szybko się wykruszyły. Samochód – mimo że Mercedes – okazał się mało odporny na upływ czasu. Żeby ładnie wyglądać jako „old timer” musi być naprawdę w idealnym stanie. Bardzo dokładnie analizowałem, dlaczego tak się stało. Moim zdaniem dlatego, że w tym samochodzie każda - najdrobniejsza nawet - niedokładność złożenia blach jest bardzo widoczna i bardzo razi. Stąd jeśli samochód był po jakiejś naprawie blacharskiej, to rzadko już prezentował się choćby znośnie.

Model Minichamps mi się nie podobał, bo był zbyt idealny i w dodatku odtwarza wersję „lang” – przedłużoną. Taką spotykało się rzadko. Modelik z serii policyjnej nie budził mojego zaufania. Mogłem go oglądać tylko na zdjęciach i nie wyglądał – jak mi się zdawało – najlepiej. Tj. wydawało mi się, że bryła nie oddaje kształtu oryginału. Pojawiało się na rynku wiele innych modeli, więc ta sprawa mnie nie angażowała. Ale ostatnio nowości jest mało. Na Allegro pojawiła się tania oferta i kupiłem modelik z rosyjskiej serii policyjnej – z zamiarem – albo przemaluję, albo obejrzę sobie i ewentualnie, choćby ze stratą, znowu odprzedam.

Już przy rozpakowywaniu przesyłki zgubiłem jeden „kogut” więc wariant odprzedaży od razu znikł, ale modelik okazał się zaskakująco dobrze wykonany. Przerobiłem go na wersję cywilną i teraz jestem zadowolony, że mam też model tej wersji Mercedesa.


Image


Image


Image


Image


Image


Image


Image


Image


Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
zetorski
User



Dołączył: 29 Paź 2012
Posty: 838
Przeczytał: 118 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Puszcza Kampinoska

PostWysłany: Sob 0:12, 23 Cze 2018 Powrót do góry

fajny lakier
Ok!


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Raf
Moderator



Dołączył: 08 Sie 2012
Posty: 1732
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 86 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 0:21, 23 Cze 2018 Powrót do góry

A tak serio - nadal malujesz MOTIPem?

Pytam z ciekawości, bo sam kiedyś uznałem MOTIP
za najlepszy lakier samochodowy, który można użyc do malowania modeli Wink

A potem zobaczyłem co można zrobić modelarskim, akrylowym
Humbrolem w sprayu, albo Tamiya Wink

....i otwieram oczy nadal, bo wiem, ze rozwoj to rozwoj
i nic na to nie poradzisz - te wszystkie wspomniane przy byle aerografie,
to moze byc ...zabawka Wink


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
promens
User



Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 533
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 10:27, 23 Cze 2018 Powrót do góry

Ten lakier to Motip granatowy metalic Daewoo 29U 860454. Ten sam co użyłem na Rolls Royce od Eligor.

Trzymam się na razie technologii, którą znam. Jak na moich wpisach widać, poprzedni model w całości malowałem ponad rok temu. Słabo u mnie z rozwojem Sad.

Co do aerografu - u mnie próby malowania nim zakończyły się całkowitym niepowodzeniem. Mam tzw. polską ivattę. Efekt wyszedł kiepski, tpz (czas przygotowawczo - zakończeniowy) nieprawdopodobnie długi i uciążliwy.

Ale chciałbym skorzystać z Twojej wiedzy - przymierzam się przerobić autobus Chausson na warszawski. Czyli malowanie na czerwono na plastik. Więc chcę użyć Humbrol lub Tamiya. Nie chcę powtarzać problemów jakie miałem przy malowaniu Rovera SD1.

Może wiesz jaki dokładnie kolor trzeba wziąć na taki autobus ? Chodzi mi o kod czerwieni wg Humbrol/Tamiya. Bo w tych czasach, kiedy człowiek jest skazany na zakup przez Internet, rzadko można sprawdzić kolor na puszcze. Po prosty w sklepach w mojej okolicy nie mają pełnej gamy. Łatwiej też o kolory matowe, a tu potrzebny połysk.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez promens dnia Sob 10:31, 23 Cze 2018, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Raf
Moderator



Dołączył: 08 Sie 2012
Posty: 1732
Przeczytał: 28 tematów

Pomógł: 86 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 9:53, 24 Cze 2018 Powrót do góry

Jeżeli chodzi o dokładny kolor, to Ci nie pomoge, sa tu lepsi specjaliści, trzeba ich zapytać.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
promens
User



Dołączył: 10 Lut 2010
Posty: 533
Przeczytał: 31 tematów

Pomógł: 33 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 23:45, 11 Lip 2018 Powrót do góry

2018-06 Rover SD1 3500 IXO-touring

Rover SD1 już raz robiłem. Wcześniej w tym wątku opisałem moję męki z wykonaniem i malowaniem plastikowego Hellera .
Przypadkiem na Allegro trafiłem na modelik metalowy – z angielskiej serii „British touring car champions” . Zalicytowałem błyskawicznie – ten model na eBay jest bardzo drogi. Mnie się na Allegro trafił tanio. Marzył mi się taki Rover „porządnie” zrobiony.


Image


W trakcie zakupu nie zwróciłem uwagi, że to wersja po face-liftingu. Gdybym to zauważył, to pewnie bym się od zakupu powstrzymał. Wersja po face-liftingu moim zdaniem zniszczyła unikatową sylwetkę samochodu. Ale na wersji tak pomalowanej nie za wiele na zdjęciach z aukcji było widać.



Image

Dopiero porównanie z moim Hellerem ujawniło ten fakt.



Image
[IMG][/IMG]

Najpierw myślałem o przerobieniu na wersję przed liftingiem. Okazało się to niemożliwe. Inny kształt zderzaków, też elementy pod przednią atrapą są zupełnie inne.
Może bym sprzedał modelik nowemu chętnemu, ale już go brutalnie rozebrałem. Więc nowy pomysł, nadać mu możliwie „cywilny kształt”, wtedy wersja będzie mniej widoczna.

Później też się dokształciłem, że modelik, który kupiłem, odtwarza specjalną wersję z eksperymentalnie zamontowanym silnikiem lotniczym. Dla mnie to nie miało znaczenia. Chciałem „cywilnego” Rovera SD1.



Image

Wnętrze trzeba było też zmienić. Chciałem wersji z kierownicą w „kontynetalnej” wersji. Modelik też nie miał siedzenia pasażera, tylko odtworzone jakieś specjalne przyrządy i urządzenia gaśnicze (no jak się montuje silnik lotniczy do auta, to trzeba się trochę zabezpieczyć).
Deskę rozdzielczą też trzeba było przełożyć na drugą stronę. Oczywiście też podniesienie zawieszenia.



Image

Malowanie wyszło w miarę dobrze. Może Was razić monotonia kolorów. To trzeci modelik malowany tym samym metalicznym niebieskim. Ale kolor tu pasuje, a na moich półkach pośród 460 innych modeli nie mam zbyt wielu w odcieniach granatu i niebieskiego.



Image



Image

Dla mnie efekt taki sobie. Farba nie zmieni faktu, że modelik jednak jest późniejszą, moim zdaniem brzydszą wersją.
Pewnie Was zdziwi, ale rażą mnie koła z oponami nisko-profilowymi. Na ulicach takich u nas nie było. Wolałbym koła jak od Hellera.

Porównanie z Hellerem:



Image




Image



Image



Image

Niestety w trakcie zdejmowania kół urwałem ośkę jednego z nich. Wkleiłem bezbarwną żywicą i na oko nie widać, ale nie jest niestety centrycznie, więc przy robieniu „brum-brum” po stole modelik „kuleje”.

Modelik prawdopodobnie pójdzie do pudła magazynowego. Z uwagi na wadę koła nie nadaje się nawet do sprzedania. Manipulacje z podniesieniem zawieszenia też nie są elegancko zrobione, czego na szczęście nie widać.

A w ekspozycji głównej zostanie mój Heller.

Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
zetorski
User



Dołączył: 29 Paź 2012
Posty: 838
Przeczytał: 118 tematów

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Puszcza Kampinoska

PostWysłany: Czw 23:28, 12 Lip 2018 Powrót do góry

fajne zmierzenie się z tematem
Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001/3 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
 
 
Regulamin